Hej. Co u Was słychać? Ja właśnie wróciłam z shoppingu i trochę jestem zmęczona, ale od jakiegoś czasu planuję napisać parę słów o filmie Obrońcy Skarbów, który obejrzałam w tym tygodniu.
Film opowiada o grupie żołnierzy, którzy kradną dzieła sztuki w celu uchronienia ich przed zniszczeniem. Cóż muszę przyznać, że zawiodłam się na tym filmie. Jest to typowo amerykańska produkcja, czyli pełna patosu i przesady. Jest tego tak dużo, że widz niejednokrotnie w czasie seansu czuje zażenowanie.
Dziw bierze, że na udział w filmie zgodził się Matt Damon, który ma na swoim koncie wiele lepszych produkcji.
Postaci w Obrońcach Skarbu są bardzo określone i proste. Każdy bohater reprezentuje jakiś konkretny typ i nie wychodzi zupełnie ponad to, przez co nie ma mowy o realizmie w tym filmie.
Clooney nie zrobił nic ponad konwencję, co mogłoby zainteresować widza.
Podsumowując film jest zdecydowanie zbyt przesłodzony. Jestem mocno zawiedziona, nie skreślam jednak Clooney'a jako reżysera, bo miał już w swym dorobku lepsze filmy, a jeszcze dużo przed nim.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz